
Mycie elewacji
Tynk, klinkier, siding i cokoły. Zmywamy glony, kurz drogowy i smugi po deszczu, dobierając ciśnienie do rodzaju wykończenia.
Elewacja szarzeje od strony, z której wieje i pada
Elewacja rzadko brudzi się równomiernie. Najszybciej ciemnieje ściana północna i ta od strony przeważających wiatrów — wolniej wysycha, więc glony i mikroorganizmy mają tam idealne warunki. Do tego dochodzą smugi pod parapetami, zacieki przy rynnach i pas zachlapań tuż nad gruntem.
Sam kurz drogowy nie jest problemem. Problemem jest warstwa organiczna, która wrasta w porowaty tynk — zielonkawy albo czarny nalot, którego nie da się zetrzeć szczotką bez uszkodzenia faktury.
Mycie ciśnieniowe zdejmuje tę warstwę razem z osadem, przywracając tynkowi pierwotny odcień. Efekt bywa zaskakujący zwłaszcza przy jasnych elewacjach, gdzie różnica między umytym a nieumytym fragmentem widoczna jest z ulicy.

Każde wykończenie myje się inaczej
Tynk akrylowy i silikonowy
Najczęstsza elewacja domów jednorodzinnych. Wymaga niższego ciśnienia i pracy z większej odległości, żeby nie zmatowić powierzchni.
Klinkier i cegła
Twardsza powierzchnia, ale z wyraźnymi spoinami. Uważamy, żeby nie wypłukać fugi i nie nasączyć muru wodą.
Siding i panele
Elewacje z paneli PCV i drewnopodobnych — brud zbiera się w rowkach i na łączeniach, trzeba myć zgodnie z układem paneli.
Cokoły i podmurówki
Najbrudniejszy pas elewacji: odpryski błota, zacieki i zielony osad od strony gruntu. Zwykle wymaga najwięcej uwagi.
Przy elewacji łatwiej zaszkodzić niż przy kostce
Tynk to cieńsza i bardziej wrażliwa warstwa niż kostka betonowa. Za mocny strumień potrafi zmatowić powierzchnię, zerwać strukturę baranka albo wybić dziurę w ociepleniu. Dlatego przy elewacji zawsze zaczynamy od niższych parametrów i próby na mniej widocznym fragmencie.
Ważny jest też kierunek. Myjemy z góry na dół i nigdy pod parapety czy pod krawędzie paneli, żeby nie wtłoczyć wody pod wykończenie. Przed pracą zabezpieczamy okna, drzwi, skrzynki elektryczne i rośliny przy ścianie.
Jeśli tynk jest już popękany albo miejscami odparzony, mówimy o tym przed rozpoczęciem. Mycie nie naprawia elewacji — w takim stanie potrafi tylko ujawnić ubytki, które i tak wymagałyby remontu.

Mycie elewacji — co daje, a czego nie zastąpi
Umyta elewacja to przede wszystkim odzyskany kolor i wygląd budynku, ale nie tylko estetyka. Warstwa glonów utrzymuje wilgoć przy powierzchni tynku, a stale wilgotna elewacja szybciej się degraduje. Regularne mycie wydłuża więc żywotność wykończenia.
Częstotliwość zależy od otoczenia. Dom przy ruchliwej drodze albo otoczony wysoką zielenią wymaga mycia co dwa lata, a budynek w otwartym, nasłonecznionym terenie wytrzyma dłużej. Dobrym sygnałem jest moment, w którym ściana północna wyraźnie odróżnia się odcieniem od południowej.
Mycie nie zastępuje malowania ani naprawy tynku. Jeśli powłoka jest wytarta, spękana albo miejscami odchodzi od ocieplenia, myciem niczego nie odbudujemy — przygotujemy jedynie podłoże pod dalsze prace. Czysta, odtłuszczona elewacja to zresztą warunek, żeby farba elewacyjna dobrze się związała.
Przy większych budynkach i wyższych kondygnacjach zakres ustalamy indywidualnie — liczy się dostęp do ściany, możliwość ustawienia sprzętu i to, czy da się bezpiecznie doprowadzić wodę na miejsce. Najprościej opisać sytuację przez telefon.
Zadzwoń i opisz powierzchnię — powiemy, co da się z tym zrobić
Najszybciej dogadamy się przez telefon. Wystarczy, że powiesz jaka to powierzchnia, jaki metraż i od jak dawna nie była czyszczona.

